Przepiekną mamy wiosnę w tym roku. Zabrałam więc swoje przywatne córy i naszego nowego przyaciela Burbona na spacer. To ostatnia taka wiosna. Od wrzesnia dziewczyny będą już miały obowiązki, zaczną chodzić do przedszkola. Ja nareszcie wrócę do pracy. Kończy się pewien etap. Piękny, ale i strasznie trudny. Póki co jednak cieszymy się jeszcze dana nam wolnością. Spieszmy się fotografować dzieci, tak szybko rosną...

Add a comment

Dalej:Pola, Aurelia i Burbon - Sesja Rodzinna

Spotkanie z Mają to dla mnie zawsze energetyzujące wydarzenie. Maja jest absolutnie niezywkłą Kobietą, była juz zresztą bohaterką tego bloga. Żona, Matka, Naukowiec. Znamy sie jeszcze z czasów studenckich. Tym razem fotografowałam także chłopaków Mai. To było świetne, rodzinne spotkanie. Ostatnie zdjęcie jest doskonała puentą. Trzy pokolenia cudownych ludzi!

Add a comment

Dalej:Maja, Szymon, Leoś i Maksiu - Sesja Rodzinna

Ślub Iwony i Mirka odbył się w ostatni upalny weekend sierpnia. Było bardzo kameralnie i sympatycznie. Dookoła same znajome twarze - miałam szczęście poznać wcześniej Parę Młodą - na chrzcinach. Z przyjemnością wracam do tych zdjęć szczególnie dlatego, że ślub odbył się w mojej rodzinnej parafii, a wesele w miejscu mojego wesela, czyli w restauracji "U mnicha" w Bytomiu. Całe mnóstwo wspomnień i emocji łączę z tymi miejscami. Uwielbiam tam wracać. Do tego na tej imprezie poznałam niezwykle sypmatyczne małżeństwo - zespół "Familijne wesele". Nie zawsze tak świetnie spedza mi się czas z muzykami, jak tym razem. Jacek i Agnieszka produkowali niezmierzone ilości chmur oraz baniek mydlanych i świetnie grali! Zapraszam do obejrzenia skrótu z tego reportażu.

Add a comment

Dalej:Ślub Iwony i Mirosława

Miesiąc temu wzięłam udział w wyjątkowych warsztatach fotograficznych, połączonych z zajęciami o wrażliwości i odwadze. Wykładowcami byli Dorota i Michał z WhiteSmoke Studio oraz Joanna Chmura - psycholog. By znaleźć się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, pokonałam całą furę przeciwności, zaryzykowałam. Czy warto było? Absolutnie tak! Wiedza, którą się z nami Smoki podzieliły - nie do przecenienia. Odpowiadali na każde pytanie. Rozbudzali w nas kreatywność, pasję i odwagę do bycia sobą. Zajęcia z Joanną dodatkowo pokazały, gdzie stawiamy sobie przeszkody i poszerzały naszą samoświadomość. Bardzo ciekawy wykład na temat historii fotografii poprowadził także gość specjalny Sławomir Kasper, który przy okazji rozbudzał apetyty na posiadanie własnego aparatu marki Leica. Było merytorycznie i konkretnie. Każdy usłyszał, gdzie nie domaga, ale i w czym jest dobry. Do tego zostaliśmy dopieszczeni kulinarnie. Co jednak na mnie zrobiło najwieksze wrażenie? To co między słowami. Wszyscy prowadzący byli maksymalnie zaangażowani i absolutnie autentyczni. Wszyscy wrażliwi, otwarci, pełni pasji, sympatyczni. Żadnego udawania, omijania tematów, górowania nad uczniami. Atmosfera była niesamowicie przyjazna i sprzyjała kreatywności. Gdybym mogła, pojechałabym z nimi na warsztaty nawet na cały kwartał, i to nie tylko do Warszawy, ale i na koniec świata. Serdecznie polecam! Poniżej krótka fotorelacja.

Add a comment

Dalej:Warsztaty z WhiteSmoke Studio

Nareszcie mam odrobinę czasu, żeby nadrobić zaległości. Akcja dzieje się w lipcu, mamy upał, a Panna Młoda złamała sobie palec u stopy tydzień przed ślubem! Na szczęście na tym pech się skończył i wszystko się udało, a Asia była nadzwyczaj dzielna. Plener odbył się sporo po ślubie w Pławniowicach, których sąsiedztwem teraz się cieszę. Zapraszam serdecznie na skrót reportażu ze ślubu Asi i Tomka.

Add a comment

Dalej:Ślub Joanny i Tomka

W pewien majowy wieczór zdarzyło mi się podróżować w czasie. Cofnęłam się o jakieś sto lat! Już wyjaśniam jak to się stało. W zabrzańskim instytucie PAN ma swoją siedzibę Majowa Szkoła Tańca. Co tydzień, w środę wieczorem, odbywaja się tam milongi. Miałam szczęście wziąć w jednej z nich udział. Niby nic nadzwyczajnego. Tańczący ludzie, do tego na pozór w nieszczególnym pomieszczeniu z czasów PRL-u, a jednak... Piękne stroje, cudowna muzyka, światło świec i tango argentyńskie z całą swoją otoczką naprawdę czarują! Bliskość między tancerzami, szelest butów na parkiecie, żadnych układów - tylko improwizacja. Do tego przyciszone rozmowy przy stolikach ozdobionych kwiatami. I ten niezwykły savoir vivre tanga argentyńskiego. Detale, które sama dopiero odkrywam. To tango to moje nowe zauroczenie. Każdemu szczerze polecam doświadczyć. Sama na pewno jeszcze do tego niezwykłego świata wrócę. Jest to moje nowe fotograficzne wyzwanie. Nie mogę się doczekać kolejnej milongi. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z tej pierwszej podróży...

Add a comment

Dalej: Milonga w kadrze