Uwielbiam robić sesje rodzinne, chociaż nie należą one do najprostszych. Są trudne głównie ze względu na elementy dynamiczne w rodzinie, takie jak na przykład Zosia (Zosia skacze poniżej). Chciałam w dzisiejszym wpisie przedstawić Wam mój pomysł na takie zdjęcia. Sesja rodzinna ze mną to takie trzy w jednym. Spotykamy się u Was. Na początku jest czas na skakanie po kanapach, poznawanie "cioci Konstancji", oswajanie się z obiektywem, wypicie kawy i przedyskutowanie oczekiwań co do sesji. W tym czasie robię zdjęcia w Waszych naturalnych warunkach domowych. Później rozstawiam tło i wtedy powstają zdjęcia mniej lub bardziej pozowane w zależności od potrzeb, wizji, wieku oraz temperamentu modela;) Na końcu moja ulubiona część czyli plener (wcześniej wspólnie wybieramy miejsce spaceru). W tym czasie można dać upust energii skumulowanej podczas pozowania. Mile widziane szerokie uśmiechy, bieganie, skakanie, latanie, ale także zaduma, spacerowanie, przytulanie, podziwianie trawki, robaczków oraz organoleptyczne badania gruntu. Zwykle taka sesja mieści się w trzech godzinach. Zdjęcia, które dziś załączam to pierwsza rodzinna sesja w tym roku i pierwszy plener z przedwiośniem w tle. Karolina, Mariusz i mała, bardzo energiczna Zosia czekali wówczas na Agatkę. Dziś Agatka jest już na świecie i będę miała przyjemność ją poznać w niedzielę. Bedziemy razem obchodzić Międzynarodowe Święto Pracy. Nie mogę się doczekać! Serdecznie zapraszam do oglądania zdjęć i do spotkania w ramach takiej sesji:)